Witaj!

Witaj w moim internetowym świecie. Rozgość się.
Być może spotkasz we mnie znajomą twarz, może coś zmusi się do myślenia. Od czasu do czasu będę umieszczać tu swoje zdjęcia. Zapraszam serdecznie! : )

środa, 29 grudnia 2010

wywód

Cóż z tego że tęsknię. Cóż z tego że pokochałam Cię jak nikogo innego. Co z tego że chciałam z Tobą skończyć. Klikać wszędzie "delete". Cóż z tego że ryczę całymi dniami, myśląc o Tobie.
Cóż z tego że nic się nie układało. Że nawet na przyjaźń nie mogłam przystanąć. Co z tego że mieszkasz 700 km ode mnie. Że nie mogłam początkowo dać Ci tego co chciałeś. Co z tego że cierpię?! A Ty masz to zwyczajnie gdzieś. Nie odzywasz się, nie odpisujesz.
Co z tego że każda piosenka której słucham przypomina mi o Tobie. TY, TY, TY.

Wiem, rozum mi podpowiada że będzie inaczej. Że znajdę sobie kogoś tu. W Krakowie. Że to nie będziesz Ty. Że ten ktoś będzie mnie kochał.. Ale ja wciąż o TOBIE myślę.
Boję sie tego uczucia. Wiem że powinnam coś innego czuc. Nienawiść za to co robisz.

Gubię się. Nie wiem co robić, co myśleć, co czuć. Czuję się jak wrak człowieka.
Choć wiem ze mogę wstać.
Wiem że mogę się nie poddać.
Wiem że mogę być silna.
Ale czy tego naprawdę chcę?

wtorek, 28 grudnia 2010

Witajcie po Świętach. Mam chwilę czasu wolnego, wstałam dziś wcześniej niż zwykle...
Jestem szczęśliwa - mój kochany pecet działa! Wreszcie czuję się u siebie.

Święta.. Dziwny czas. Nie przeżyłam ich dobrze, można rzec - beznadziejnie. Nie tylko w gronie rodzinnym ale było też kiepsko we własnym sercu. We własnej głowie..
Może z Nowym Rokiem się poprawię? Każdy podobno ma szansę. I trzeba z tej szansy skorzystać. Tak.. To Wolna Wola.

W głowie mam dziwne myśli, wszystko ze sobą poplątane. Chaos kontrolowany? Zależy.
Czuję, że kończę pewien epizod w życiu. Szkoda że pewna osoba.. Musiała go tak przyspieszyć.
Ale lepiej późno niż wcale.

Powinnam dawno odejść. Ale.. Czy wtedy bym zrozumiała co rozumiem teraz? Czy byłabym tak silna.. Nie możemy zmienić biegu wydarzeń. Nie. Ale przyszłość w naszych rękach. Tak.

Wierzę że dam radę.

wtorek, 14 grudnia 2010

Witajcie. Korzystając z wolnej chwili i czasu pewnego natchnienia, spowodowane poprzez niektóre sytuacje i to że śnieg za oknem - postanowiłam dzisiaj napisać parę słów.
Dawno nie zaglądałam tutaj i jak już to zrobiłam - momentalnie zatęskniłam.

Chociaż minęło tak dużo czasu, nie nie skończyłam z chłopcem w mundurze. Jeszcze nie, ale myślę że powoli się do tego zbliżamy. Było wiele wydarzeń, tęsknota i nie opisany ból.
Pocieszające jest to że CZAS LECZY RANY. Muszę w to jeszcze trochę powierzyć, i to mocno, bo nadal siedzi mi w głowie.
A rada na nieszczęśliwą miłość?
Następna.
Mam tylko 16 lat. Tyle przede mną...
Tyle doświadczeń. Przyszłość, przyszłość, przyszłość!

piosenka na dziś - jeff buckley - I know it's over

środa, 29 września 2010


Cześć.
Jest dziwnie. Jesienny humor miesza się z wiosenną radością. Ale teraz.. Po kilku rozważaniach - CZUJĘ ŻE ZACZYNAM OD NOWA. W piątek kończę dopiero 16 lat. A czuję się jakbym miała 10 lat więcej.
Te wszystkie zdarzenia.. Które miały miejsce miesiąc temu, dały o sobie znak. A przynajmniej do teraz. Przez kilka dni, czułam się jak wrak. Bezmyślne gapienie się w sufit, ta obojętność.
Ale już nie. Nie mogę tak dłużej. Mam dość. Koniec tego.

Pragnij tego co warte pragnienia.

niedziela, 26 września 2010


Witajcie. Od tamtego czasu dużo się zmieniło... NA LEPSZE. Tak dużo zrozumiałam, przeżyłam, wycierpiałam. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Tak jest zawsze.
Czy pogodziłam się z tym co się wydarzyło?
Chyba wciąż żyję nadzieją... Chociaż wiem, że zasługuję na coś lepszego.
Zresztą, jestem zbyt młoda na poważne związki w ten czy inny sposób.
Ale dzięki Tobie - naprawdę nauczyłam się wiele.
Co z tego, że nudzi Cię ona? Co z tego, że ja jestem przeszkodą? Że chcesz do Niej coś poczuć? Ale nie możesz. Bo jestem ja.
Co z tego że mówiłeś to po pijanemu. Nie ważne.
Sam mówiłeś żebym nie brała niczego na poważnie, kiedy jesteś odurzony. No to po chuja to robisz?
Mam już własne życie. Przyjaźń mogę Ci oferować. Na razie. Nie wiem co będzie potem.
Dam Ci radę. Też musisz się wiele nauczyć.
Mówiłeś że w złym okresie się spotkaliśmy. Że było Ci ciężko, że byłeś ostatnim debilem.
CO Z TEGO? Było. Nie odstanie się.
Nie moja wina że nie możesz się w niej zakochać. Przykro mi.
Ale jesteś świetnym aktorem, to wiem już od dawna.

Teraz naprawdę żyję. WŁASNYM ŻYCIEM. Mam siebie, przyjaciół, rodzinę. Własne problemy.
Już nie czuję że mam je z Tobą dzielić.
Chcesz powrócić do tego co było?
No way.

Since you've been gone, I can breathe for the first time


wtorek, 24 sierpnia 2010

życie toczy się dalej.

Witajcie.
Przestało mi zależeć. Czuję że.. Może to koniec, ja nie wiem. Czuję że czas spędzony z nim, każda rozmowa, każdy dotyk - tak na mnie już nie reaguje.
Pozostaję sobą, mimo wszystko. Nie obchodzi mnie już co myśli. Czy ktoś tam na niego leci.
Naprawdę.
Chyba zaczęłam się sama szanować.
Najbardziej trafne stwierdzenie do aktualnego stanu rzeczy to po prostu wrzuciłam na luz.
Po co mam cierpieć? Wycierpiałam swoje.
Szczerze, to mam dość.
Nie chcę mówić koniec. Ale nie chcę żeby to trwało.
Okej.
Zależy mi. Ale nie jest całym moim światem. I też chyba nim nie był.
Był. Nawet ośmielę się powiedzieć że jest ważny w moim życiu.
Ale jest pewna granica jednak.
Wspominałam dzisiaj.
Stał się zupełnie innym człowiekiem.

Może po prostu miało się tak stać?
Lubię na niego patrzeć. Tyle nas różni.. Tak dużo.
Lubię języki obce - on nie lubi.
Lubię czytać książki - on nie.
Chcę wyjechać - on chce zostać.
Różnica charakterów.

Myślałam ostatnio żeby znowu poświęcić się tańcu.
Brakuje mi moich przyjaciół. Mojego miasta. Choć jest tu pięknie, zupełnie inny świat.
Chcę wrócić.

Tyle się zmieniło. Na lepsze. Wracam w piątek. Gdyby się coś diametralnie zmieniło - napiszę.
Czuję że muszę.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

koniec daje początek.


I znowu wracamy do punktu wyjścia. Aktualnie jestem w Gdyni.

Wszystko się z nim posypało. Nie wiem. Boże, a tak bardzo prosiłam Cię o siłę. O mądrość.

Może ja sama nie chcę? Pomóż mi zdecydować! Bo ja już sama nie wiem co robić. Jak odpowiedzieć sobie na tyle pytań. Nie zależy mi? Możliwe.

Nie wiem. Znowu ta nie pewność.. Warto?

Czy jednak nie?

Pogodzić się ze stratą najlepszego przyjaciela? A czy on w ogóle nim był?

Czy tak łatwo zapomniałam przeszłość?

Co ma być teraz? Jak się zachować?

"Weź na luz". Tak. Tak. Ale się nie da.

Za kilka dni będę w Krakowie. Nowe liceum. Nowi ludzie. Może zapomnę?

Czy wrócą wspomnienia? Teraz one w ogóle nie przychodzą.

Może nie chcą?


Tak bardzo się od siebie różnimy.

Oczekujesz ode mnie czegoś, co nie jest w moim typie.

Nie wymagaj ode mnie.

Nie kochasz mnie.

Pewnie chcesz by stał się cud, i jakoś sie we mnie zakochasz.

Wyśmiewasz to jak się poznaliśmy. Wyśmiewasz samego siebie.

Powiedz co czujesz!

Tak. Monika jest ideałem. Mistrzyni słodkich słów.

Mam dość. Nie mam już łez. Nastała faza nienawiści i gniewu.

Nie obchodzi mnie Twoje zdanie już.

Nie walczę o Ciebie. Nie mam ochoty.

Czy Ty walczysz o mnie? Chcesz mnie?

To powiedz mi o tym.



koniec daje początek.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Witajcie. Od ostatniego wpisu w maju.. Zdarzyło się bardzo dużo rzeczy.
Poznałam kogoś bardzo ważnego. Dla mnie.. Dla mojego świata.
Jest dla mnie kimś najważniejszym na świecie. Spadł dla mnie z nieba. Tak szybko..
No i co z tego że nigdy Cię nie widziałam.. Nie miałam okazji dotknąć, przytulić. Popatrzeć prosto w oczy. To nic, że fizycznie jesteś 677 km ode mnie. Jesteś w moim sercu. Na honorowym miejscu.
Czuję.. Że to Ty.
To takie dziwne.. Podniecające uczucie.
Tak bardzo wyczekuję naszego spotkania. I kto pierwszy da buziaka? : D
Czasem.. Tak bardzo Cię potrzebuję. Przepełniasz całe moje ciało, od palców u nóg po głowę.
Chcę dać Ci to co najlepsze. Wszystko co mam. Cały mój maleńki świat.
Bo.. Chyba.. Zakochana jestem w Tobie. Na zabój. Ale cicho... O tym Ci powiem prosto do ucha.


Are you really here or am I dreaming
I can’t tell dreams from truth
For it’s been so long since I have seen you
I can hardly remember your face anymore
When I get really lonely and the distance calls it's only silence
I think of you smiling with pride in your eyes a lover that sighs

If you want me satisfy me
If you want me satisfy me

piątek, 14 maja 2010


Tak dawno mnie tu nie było. Dużo się działo, owszem. Egzaminy już za mną, oceny jeszcze ciągle poprawiam.. Coraz bliżej wakacji, wolności. Nowego liceum, nowych znajomości.
Skończyły się czasy dzieciństwa, czas dokonać własciwych wyborów...
Trochę się boję, ale też mnie do tego ciągnie. Jak to się wszystko potoczy, jaką drogą podążę, kogo spotkam...
Z kim będę dzielić każdy dzień, z kim dożyję starości... Jakie będą te przyszłe chwile, problemy jakie mnie czekają..
Uczę się w każdej chwili, cały czas..
Eh, nie mam dzisiaj weny.
Dokańczam obiad, idę pod prysznic i śmigam na Noc Muzeów w Krakowie.
Pozdrowionka.

sobota, 13 marca 2010



Witajcie! Wczoraj wróciłam z trzydniowego wyjazdu na rekolekcje... Byliśmy w Zembrzycach pod Krakowem.
Było genialnie... Zrozumiałam parę bardzo istotnych rzeczy... Parę najważniejszych.
Wyszły na wierzch wszystkie moje słabości, bunty, chwile złe, tęsknoty, grzechy... I to tak bardzo boleśnie, tak naprawdę realnie. Poczułam je, wiedziałam że stały się bardzo wrażliwe... Rozmawiałam o tym z moją koleżanką, że ledwo sobie z tym radziłam. Powiedziała mi że to cało zło, które było we mnie, wyszło i Jezus chce się z nimi rozprawić. Coś w tym stylu. Że ja z Jego pomocą uda mi się je pokonać. To mną wstrząsnęło, ale i wyzwoliło. Ostatnio miałam totalny sajgon życiowy. Gubiłam się coraz bardziej, z każdą chwilą. Teraz czuję że żyję. Razem z Nim.
Wierzę, że on jest razem ze mną i z nim mogę wszystko. Nie jestem sama.
Uwierzyłam w dążenie do celów, do marzeń. Naprawdę wiele się nauczyłam. Zmieniło to totalnie mój pogląd na życie, na świat, na ludzi.
Uświadomiłam sobie, że mam prawo do upadków, do błędów które na pewno będą się pojawiały często. Ale moim zadaniem jest je wszystkie przemyśleć i pamiętać o nich, na raz następny.
Zaczęłam myśleć, że warto być sobą, nie wstydzić się siebie i swoich poglądów. Że czasem lepiej pomilczeć. Przemilczeć niekiedy to co nam się ciśnie na język. Przemyśleć to co ma się do powiedzenia.
Życie to ciągła lekcja. Całe życie uczymy się jak żyć.
Dziękuję Bogu, za te chwile rekolekcji, za to że wreszcie naprawdę w Niego uwierzyłam. Dziękuję.


Może trochę nieskładnie to wszystko opisałam. Ale właśnie uczę się nazywać swoje odczucia po imieniu. :)

czwartek, 25 lutego 2010

Witajcie.

CHCE MI SIĘ ŻYĆ!
Choć jestem poziębiona, siedzę w domu, zamiast wyjść w te piękne dni..
To tylko tyle chciałam napisać.
Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 14 lutego 2010

Walentynki dla każdego?

Dzisiaj Walentynki. Dla mnie jest to najnormalniejszy dzień w roku, może trochę bardziej samotny. Zawsze dzisiaj się zastanawiam, ile to już będzie trwało? "Smutne" Walentynki? Ciekawe.
Myślałam że w tym roku będzie inaczej. No cóż, zdarza się. Ktoś jak zwykle ma szczęścia więcej ode mnie.
Ale czy to źle? KAŻDY DZIEŃ JEST OKAZJĄ DO MIŁOŚCI. A Walentynki powiedzmy są... Dla tych początkujących. Masa wystaw, zabawek, kwiatów krzyczą zza szyby : "Kup nas! Co sobie Twoja druga połówka pomyśli! Że ją nie kochasz, i Cię porzuci!". Nie przyznajemy się do tego, ale tak jest. Zamiast powiedzieć szczere kocham, pójść gdzieś, porozmawiać, pobyć razem, kupujemy piękny prezent i oczekujemy od tej drugiej osoby "kocham".
Choć z drugiej strony, miło dostać od najukochańszej osoby, coś miłego. Ale żeby to było szczere, i prosto z serca.

No to tyle o dzisiejszych Walentynkach.
Teraz trochę o moim życiu. : D
Dzisiaj w nocy źle spałam. Nie mogłąm ugasić swojej złości. Ostatnio pojawia się to często, i ciężej mi sobie z tym poradzić. Myślałam nad wizytą u psychologa. Może on mógłby mi pomóc, wysłuchać, ZROZUMIEĆ. Czasem w takich chwilach, wiem, czuję, czego chcę. Że jestem zła, że nie powinnam tak myśleć. Powinnam żyć, tu i teraz a nie w przyszłości, w przeszłości czy gdziekolwiek indziej. Czuję że powinnam się zmienić. Wiem to. Ale teoria niekiedy nie pokrywa się z praktyką. Życie jest trudne. Ale są chwile dla których warto żyć. Warto umierać. Aby żyć godnie.

Taki kogiel mogiel mi trochę wyszedł. Po prostu są chwile kiedy daję sobie świetnie radę. Kiedy wiem czego chcę. Ale po jakimś czasie to wszystko zamienia się w ruinę. Nie potrafię już sobie z tym poradzić. Wtedy to zostawiam, zaczynam "od nowa". Ale tak naprawdę to błędne koło. Tak myślę.

Dla wszystkich zakochanych i dla wszystkich tych którzy chcą zatonąć we łzach, z powodu "nikt mnie nie kocha" polecam piosenki z nowej płyty James'a Blunt'a. Genialne na dzisiejszy piękny obsypany śniegiem dzień.

PS ALE WYJDĄ GENIALNE ZDJĘCIA! HUHU : )

wtorek, 9 lutego 2010


Witajcie.
Po wczorajszym szoku, dzisiaj jest o wiele lepiej. Już chyba przyzwyczaiłam się do tego, że to był pewny koniec. Ale koniec daje początek czegoś nowego... W najmniej spodziewanym momencie, przyjdzie ktoś... Bardzo ważny, najważniejszy w naszym życiu. Wiara bardzo dużo daje... Dzięki niej mogę normalnie żyć. Patrzeć prosto w twarze ludzi nie obawiając się niczego.
Świeżej się czuję... Jakbym spojrzała od nowa na świat, na ludzi. Nigdy nie miałam takiego uczucia. Jakby ktoś wyrwał mnie z głębokiego snu.

Kiedy jest mi źle... Staram się znaleźć powód smutku i spróbować nad nim zapanować. A kiedy łzy się cisną... Płaczę kiedy jest mi źle. To też dużo daje. Daje się wyżyć te wszystkie smutki. Można łatwiej się podnieść. Przynajmniej w moim wypadku.

Trzeba zostawić to, co złe. To co się złego wydarzyło. Popatrzeć w przyszłość... To bardzo pomaga.
Kończąc powiem, że zima mnie wykańcza...
Bywajcie!

poniedziałek, 8 lutego 2010

To takie okropne.Takie straszne, beznamiętne uczucie. Po którym obojętniejesz na wszystko, łzy lecą ci po twarzy, rozglądasz się na wszytskie strony z zamglonym obrazem.
Po dotarciu do ciebie tej wiadomości, mija wiele godzin. Myślisz o tym non stop, na niczym innym nie możesz się skupić. Choć wydaje ci się że jednak wszystko jest okej. Wszystko dalej idzie swoim torem. Tak jak powinno.
ALE TAK NIE JEST!

Myślałam że będę jedyna. Kurczę, tak bardzo się myliłam. Boli mnie moja naiwność, moja wiara w bezsens.
Ola, wake up! Przed tobą całe życie! Nie przejmuj się! "Nie żałuj nic, wyobraź sobie że to był tylko sen". Tak. Bardzo łatwo mówić. Bardzo trudno ZROBIĆ.

Postaram się żyć własnym życiem. Owszem stało się. Nie wróci się do tego nigdy więcej.
Ale perspektywa przyszłości jakby zamazywała to co się działo. Nie, nie wspomnienia powinny być martwe. Tylko niektórzy ludzie.

Idę zajadać ryż z pieczarkami w połówce papryki i z sereeeem : D Takie na gorąco - wymysł mamy (:. Wszystko musi być jak najlepiej.

NAJLEPSZE WCIĄŻ MUSI PRZYJŚĆ.

piątek, 5 lutego 2010



Blablabla. Minął miesiąc z dniami od 1 stycznia, minęło prawie 6 miesięcy trzeciej klasy. Trzy miesiące do egzaminu, pięć do końca gimnazjum. Czas, czas, czas... Ciągle go brakuje.
Myślę że da się go zorganizować, da się wypełnić plan który się zamierzało. Ale jedna podstawowa a zarazem najtrudniejsza sprawa - TRZEBA CHCIEĆ. Tak bardzo, by dotrwać do końca.

Zima, mam dość zimy, mrozu. Marzę o wiośnie, marzę o cieple.
Dużo rzeczy się zdarzyło... Dużo się zdarzy, jeszcze tyle się zmieni. Bolesną sprawą do mnie było że wszystko się zmienia. Zmiany są ciągle, nieustannie trwają.
Ostatnio po raz setny czytałam fragment I Listu do Koryntian św. Pawła. Tak, ten o miłości. Tylko ona trwa cały czas. Nie zmienia się.
"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."
Uwielbiam ten fragment. Uświadamiam sobie wtedy że warto żyć. Właśnie dla tej miłości. Może i mam te 15 lat (prawie 16!) ale totalnie czuję ten fragment. Tak bardzo chciałabym żeby wszyscy go przeczytali i zrozumieli. Ale do tego dojść mogę tylko przez czyn.

I powiem jeszcze, że wspomnienia powinny być martwe. Ostatnio żywię się nimi i spadam, zamiast wznosić się. To okropne. Muszę zmienić nastawienie.
Życie - walka ze słabościami.

czwartek, 28 stycznia 2010

fot by me. W styczniową niedzielę...
C z u j ę ż e s i ę z m i e n i a m . To takie dziwne uczucie - bardzo trudno je opisać.
Nie wiesz czy jest dobrze, czy jest źle - ale chcesz podążać w dobrym kierunku. Starasz się.
Niekiedy wpadasz w jakiś cholerny dołek i wolisz gapić się bezmyślnie w sufit albo w okno, zamiast brać się za to co powinieneś.
Nikt nie jest ideałem i nim nigdy nie będzie. Ale jednak wytrwałość... Silna wola... Jest bardzo trudna i wymaga wiele siły oraz czasu.

Wczoraj noc u Miry uświadomiła mi jedno - że mam p r z y j a c i ó ł . Że jestem z nimi na dobre i na złe. Umiem się z nimi śmiać, kiedy oni się śmieją. Umiem z nimi płakać jeśli oni płaczą. Potrafię im pomóc kiedy potrzebują pomocy. Jaki to wielki skarb. Największy w życiu.

C z u j ę ż e z a p o m i n a m o k i m ś . Czuję że "życie wspomnieniami" się ulotniło. Warto patrzeć w przyszłość. Naprawdę warto.
Mam nadzieję że rodzice pozwolą mi iść do Oli na pierniczki w niedzielę.. Dlatego wio do roboty! W poniedziałek szkołą > <. Ahh, zobaczę te wszystkie KOCHANE TWARZE. Tak, i będę śmiać się z nich prosto w twarz. A szczególnie jednej osobie.
To co było n i e w r ó c i .
Stracony czas, żałujesz?
N i e ż a ł u j !
Ja stawiam na j u t r o , postawisz ze mną?

OneRepublic - All the right moves.mp3

czwartek, 21 stycznia 2010


Witajcie!
Minęło parę dni ferii a ja totalnie nie robię NIC. No może oprócz małego sprzątania, przeczytania parę stron "Kamieni na szaniec". Wczoraj czymś się zatrułam, nie spałam całą noc, bolała głowa i brzuch... Przeleżałam cały dzień w łóżku, śpiąc albo czytając.
Dzisiaj też nie czuję się najlepiej... Mam wstręt do jedzenia, bierze mnie do łazienki. Mam nadzieję że jutro to minie.

Przed chwilą oglądałam "Julie&Julia". Bardzo przyjemny film!
Przekonałam się że gotowanie może być satysfakcjonujące i można "stworzyć" coś bardzo smakowitego ^^. Dlatego zaraz po oglądnięciu zabrałam się do zrobienia ze starej książki kucharskiej - biszkoptowego omleta! Mm, był bardzo dobry. No i co że z lekką pomocą mamy - ale zawsze coś!

Oj, nie czuję się dobrze. Lepiej będzie jak pójdę się zdrzemnąć. Coś mnie mdli...
Bywajcie!

sobota, 16 stycznia 2010

FERIE!


Witajcie! Jest 16 styczeń, a to początek moich ferii!!!
Nareszcie, normalnie nie mogłam się doczekać tych dwóch wolnych tygodni, gdzie mam zamiar totalnie wziąć się w garść, przemyśleć cały 2010 rok.
Czego nie powinnam robić, a co tak by osiągnąć to co chcę.
Będzie to dla mnie dwa tygodni metamorfozy duchowej i fizycznej.
Mam zamiar być szczęśliwa i żyć w zgodzie z samą sobą. Nic nie robić przeciwko sobie, jeśli wiem że czyn który chcę zrobić ma złe konsekwencje.
Nigdzie nie wyjeżdżam więc to będzie idealny czas na wszystko co chcę zrobić. Chcę spotkać się ze starymi przyjaciółmi, poodnawiać przyjaźnie i umocnić nowe.

(To ja << Fot. Marzena Marszałek).



Muszę (chcę!) oddzielić sprawy błahe od ważnych. Patrzeć w przyszłość, patrzeć w przyszłość, patrzeć w przyszłość! A jednocześnie cieszyć się tą chwilą co jest.

"Twoja przeszłość - w twoim sercu, teraźniejszość w twojej głowie, przyszłość - w twoich rękach!"

Okay, napiszę wkrótce jak mi idzie, teraz lecę do Madzi! < 3

czwartek, 7 stycznia 2010

Przeglądałam dzisiaj mój stary zeszyt z matematyki który aktualnie jest zeszytem na biologię... Oczywiście zajrzałam z tyłu, bo zawsze piszę tam rożne dziwne rzeczy... I zobaczyłam tekst pisany gdzieś w czerwcu 2009. Kiedy jeszcze wszystko było takie "czyste".

Nie możemy od siebie oderwać wzroku
Nie możemy opanować swoich myśli
Ale chcemy wyrzucić siebie z serc

Idealne określenie. Idealne.
Dzisiaj w sumie był bardzo fajnie. DST z majcy! To dla mnie sukces! Zawsze dostawałam dopa, więc może jak się NAPRAWDĘ postaram w tym roku może będę mieć DB! Jezu, Jezu, byłoby fantastycznie. :D
Na WF dałam z siebie wszystko. W końcu trzeba dbać o formę, nie? :D
Pewna osoba która mnie nienawidzi(nie będę może tu podawała nawet imienia, bo jak znam życie, możeby być to użyte przeciwko mnie, a tego byśmy nie chcieli)po prostu jest tak żałosna... Nie dość że manipuluje innymi (ja oczywiście się nie daję, i chwała Bogu za to), to jeszcze zachowuje się jak dziecko. Myślę, że zachowuje się tak bezszczelnie i bezprentensjonalnie ponieważ NIE MA MIŁOŚCI. Nie umie kochać. Może się boi? I reguje na wszystko w ten sposób? Oto zagadka którą musi rozwiązać ów osoba.
OK, miała trudne życie. OK, może życie ją tak nauczyło. OK, może nie ma miłości. Ale na litość boską, ile można? Życie jej nie dokopało wystarczająco? Przedewsztstkim życzę jej pokory. A raczej radzę. Bo może się to obrócić przeciwko niej.

Polecam - 3 Doors Down - Citizien/soldier

środa, 6 stycznia 2010

Witajcie w Nowym Roku! Tak, to już rok 2010!... Nie mogę uwierzyć.
Dawno tu nic nie pisałam. Wiem. Postaram się to jakoś nadrobić :D.
A więc Sylwester był najbardziej fajnym Sylwestrem w całym moim życiu.
Niestety nie spędziłam go razem z Dominką(trzymaj się, kocham!), lecz z dwoma innymi przyjaciółkami które kochan NAD ŻYCIE! Olcia i Mira. Tak, to Wy. Jesteście mi najbliższe.
[Sylwester opisany u Olci - www.drinkmeentire.blogspot.pl].
Myślałam nad postanowieniami noworocznymi. Wypiszę tu je.
1. Wykonywać to, co sobie postanowiłam. Od początku do końca. Nie odkładać, nie wymigiwać się, nie "zapominać".
2. Słabości to mój wróg.
3.Być dobra. Nie przepełniać się gniewem, zazdrością.
4. Nauczyć się być skromną, ale nie nieśmiałą czy tchórzliwą. Więcej pokory!
5. Poprawić swoje relacje z Bogiem.
6.Każdy dzień niech będzie celem do marzeń. Niech będzie szansą.
7. Cieszyć się KAŻDYM dniem. Uzbrajać swoją silną wolę.
8. Nie rozdrapywać ran. To co się stało, to się nie odstanie! Iść na przód!
9. Być uśmiechnięta. Bez względu na wszystko.
10. Nauczyć się przebaczać. Nie tylko innym, ale też sobie.
11. Ogólnie - schudnąć, dostać się do VI LO, mieć super wakacje, nie zrobić niczego głupiego, NIE PODDAWAĆ SIĘ, nie przeklinać.

Mam nadzieję, że będę przynajmniej o tych moich regułach myśleć i je powoli realizować.
Chcę się zmienić. Chcę przestać myśleć o niektórych rzeczach. Po prostu żeby to się po prostu przelało.
Chciałabym przestać o nim myśleć. Chciałabym, naprawdę. Ciągle powtarzam sobie "nie jest ciebie wart. Zmądrzej!". Nie potrafię. Gdy go widzę... Codziennie praktycznie.
Powtarzam sobie "wiesz, co on robi?". Wiem. Ale wspomnienia zostają. CHOLERA.
Po prostu powiedzcie że jestem głupia i naiwna.
Mam nadzieję, że to się skończy przynajmniej w wakacje. Albo z poczatkiem roku szkolnego.
Ech.
Okej, dokańczam swojego ananasa i lecę na warsztaty fotograficzne!
Do zobaczyska!