Cześć.
Minął ponad miesiąc od ostatniego wpisu. Dość dużo się wydarzyło.
Więcej załamań niż uniesień. Choć one też bywały. Próbuję wychodzić wciąż na prostą, próbuję szukać swojej drogi, a jak już czuję że ją mam, wymyka mi się.
Tak samo jak postanowienia. Czy coś już zrobiłam? Nauczyłam się czegoś ważnego, wyciągnęłam wnioski? Zmieniłam coś ważnego? Coś złego na dobre?
Nie.
Ciągle upadam. Choć tak naprawdę, hartuję się. Czuję się już dość gruboskórna, przez te wszystkie zapadnięcia.
Chcę CHCIEĆ. Tak bardzo chcę tego.
Już sama się gubię. Chcę żyć!
Mam przeczucie że muszę coś o Nim napisać. Nie.
Co z tego że mnie traci.
Boję się. Już sama nie wiem.
Życie - pasmo wątpliwości. Tak naprawdę nie jestem już niczego pewna.
Wiem, analizowanie bez sensu.
Życie jest za krótkie. Za krótkie.
KIEDY WRESZCIE SIĘ ODNAJDĘ?