Witaj!

Witaj w moim internetowym świecie. Rozgość się.
Być może spotkasz we mnie znajomą twarz, może coś zmusi się do myślenia. Od czasu do czasu będę umieszczać tu swoje zdjęcia. Zapraszam serdecznie! : )

czwartek, 25 lutego 2010

Witajcie.

CHCE MI SIĘ ŻYĆ!
Choć jestem poziębiona, siedzę w domu, zamiast wyjść w te piękne dni..
To tylko tyle chciałam napisać.
Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 14 lutego 2010

Walentynki dla każdego?

Dzisiaj Walentynki. Dla mnie jest to najnormalniejszy dzień w roku, może trochę bardziej samotny. Zawsze dzisiaj się zastanawiam, ile to już będzie trwało? "Smutne" Walentynki? Ciekawe.
Myślałam że w tym roku będzie inaczej. No cóż, zdarza się. Ktoś jak zwykle ma szczęścia więcej ode mnie.
Ale czy to źle? KAŻDY DZIEŃ JEST OKAZJĄ DO MIŁOŚCI. A Walentynki powiedzmy są... Dla tych początkujących. Masa wystaw, zabawek, kwiatów krzyczą zza szyby : "Kup nas! Co sobie Twoja druga połówka pomyśli! Że ją nie kochasz, i Cię porzuci!". Nie przyznajemy się do tego, ale tak jest. Zamiast powiedzieć szczere kocham, pójść gdzieś, porozmawiać, pobyć razem, kupujemy piękny prezent i oczekujemy od tej drugiej osoby "kocham".
Choć z drugiej strony, miło dostać od najukochańszej osoby, coś miłego. Ale żeby to było szczere, i prosto z serca.

No to tyle o dzisiejszych Walentynkach.
Teraz trochę o moim życiu. : D
Dzisiaj w nocy źle spałam. Nie mogłąm ugasić swojej złości. Ostatnio pojawia się to często, i ciężej mi sobie z tym poradzić. Myślałam nad wizytą u psychologa. Może on mógłby mi pomóc, wysłuchać, ZROZUMIEĆ. Czasem w takich chwilach, wiem, czuję, czego chcę. Że jestem zła, że nie powinnam tak myśleć. Powinnam żyć, tu i teraz a nie w przyszłości, w przeszłości czy gdziekolwiek indziej. Czuję że powinnam się zmienić. Wiem to. Ale teoria niekiedy nie pokrywa się z praktyką. Życie jest trudne. Ale są chwile dla których warto żyć. Warto umierać. Aby żyć godnie.

Taki kogiel mogiel mi trochę wyszedł. Po prostu są chwile kiedy daję sobie świetnie radę. Kiedy wiem czego chcę. Ale po jakimś czasie to wszystko zamienia się w ruinę. Nie potrafię już sobie z tym poradzić. Wtedy to zostawiam, zaczynam "od nowa". Ale tak naprawdę to błędne koło. Tak myślę.

Dla wszystkich zakochanych i dla wszystkich tych którzy chcą zatonąć we łzach, z powodu "nikt mnie nie kocha" polecam piosenki z nowej płyty James'a Blunt'a. Genialne na dzisiejszy piękny obsypany śniegiem dzień.

PS ALE WYJDĄ GENIALNE ZDJĘCIA! HUHU : )

wtorek, 9 lutego 2010


Witajcie.
Po wczorajszym szoku, dzisiaj jest o wiele lepiej. Już chyba przyzwyczaiłam się do tego, że to był pewny koniec. Ale koniec daje początek czegoś nowego... W najmniej spodziewanym momencie, przyjdzie ktoś... Bardzo ważny, najważniejszy w naszym życiu. Wiara bardzo dużo daje... Dzięki niej mogę normalnie żyć. Patrzeć prosto w twarze ludzi nie obawiając się niczego.
Świeżej się czuję... Jakbym spojrzała od nowa na świat, na ludzi. Nigdy nie miałam takiego uczucia. Jakby ktoś wyrwał mnie z głębokiego snu.

Kiedy jest mi źle... Staram się znaleźć powód smutku i spróbować nad nim zapanować. A kiedy łzy się cisną... Płaczę kiedy jest mi źle. To też dużo daje. Daje się wyżyć te wszystkie smutki. Można łatwiej się podnieść. Przynajmniej w moim wypadku.

Trzeba zostawić to, co złe. To co się złego wydarzyło. Popatrzeć w przyszłość... To bardzo pomaga.
Kończąc powiem, że zima mnie wykańcza...
Bywajcie!

poniedziałek, 8 lutego 2010

To takie okropne.Takie straszne, beznamiętne uczucie. Po którym obojętniejesz na wszystko, łzy lecą ci po twarzy, rozglądasz się na wszytskie strony z zamglonym obrazem.
Po dotarciu do ciebie tej wiadomości, mija wiele godzin. Myślisz o tym non stop, na niczym innym nie możesz się skupić. Choć wydaje ci się że jednak wszystko jest okej. Wszystko dalej idzie swoim torem. Tak jak powinno.
ALE TAK NIE JEST!

Myślałam że będę jedyna. Kurczę, tak bardzo się myliłam. Boli mnie moja naiwność, moja wiara w bezsens.
Ola, wake up! Przed tobą całe życie! Nie przejmuj się! "Nie żałuj nic, wyobraź sobie że to był tylko sen". Tak. Bardzo łatwo mówić. Bardzo trudno ZROBIĆ.

Postaram się żyć własnym życiem. Owszem stało się. Nie wróci się do tego nigdy więcej.
Ale perspektywa przyszłości jakby zamazywała to co się działo. Nie, nie wspomnienia powinny być martwe. Tylko niektórzy ludzie.

Idę zajadać ryż z pieczarkami w połówce papryki i z sereeeem : D Takie na gorąco - wymysł mamy (:. Wszystko musi być jak najlepiej.

NAJLEPSZE WCIĄŻ MUSI PRZYJŚĆ.

piątek, 5 lutego 2010



Blablabla. Minął miesiąc z dniami od 1 stycznia, minęło prawie 6 miesięcy trzeciej klasy. Trzy miesiące do egzaminu, pięć do końca gimnazjum. Czas, czas, czas... Ciągle go brakuje.
Myślę że da się go zorganizować, da się wypełnić plan który się zamierzało. Ale jedna podstawowa a zarazem najtrudniejsza sprawa - TRZEBA CHCIEĆ. Tak bardzo, by dotrwać do końca.

Zima, mam dość zimy, mrozu. Marzę o wiośnie, marzę o cieple.
Dużo rzeczy się zdarzyło... Dużo się zdarzy, jeszcze tyle się zmieni. Bolesną sprawą do mnie było że wszystko się zmienia. Zmiany są ciągle, nieustannie trwają.
Ostatnio po raz setny czytałam fragment I Listu do Koryntian św. Pawła. Tak, ten o miłości. Tylko ona trwa cały czas. Nie zmienia się.
"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."
Uwielbiam ten fragment. Uświadamiam sobie wtedy że warto żyć. Właśnie dla tej miłości. Może i mam te 15 lat (prawie 16!) ale totalnie czuję ten fragment. Tak bardzo chciałabym żeby wszyscy go przeczytali i zrozumieli. Ale do tego dojść mogę tylko przez czyn.

I powiem jeszcze, że wspomnienia powinny być martwe. Ostatnio żywię się nimi i spadam, zamiast wznosić się. To okropne. Muszę zmienić nastawienie.
Życie - walka ze słabościami.