Minął miesiąc od ostatniego wpisu.
A czuję, że zmienił się mój świat. Duchowo, bo materialnie wszystko po staremu.
Idę do przodu, ten człowiek którego myślałam że kocham, okazał się totalnym kretynem. No cóż. Ludzie pokazują swoją prawdziwą twarz, wskutek upływu czasu i różnych wydarzeń.
Ta przyjaźń, jeśli w ogóle była przyjaźnią, nie przetrwała tego. Choć tyle przeszliśmy, sprawy jednak poszły za daleko. Ja nie będę szmatą na bolące rany, nie będę zawsze, mnie trzeba szanować. I liczyć się z tym co JA czuję, i mieć grosz honoru i uczciwości.
Ludzie przychodzą, mieszają i odchodzą. A my już nie jesteśmy tacy sami. Tak, czuję się bardziej doświadczona, mądrzejsza.
Marzę, by spotkać osobę która mnie tak mocno zainspiruje, że oszaleję. Będę miała nadzwyczajną siłę by przenosić góry. Przełamywać samą siebie. Ale panować nad sobą.
Jest we mnie tyle marzeń, tyle planów... Więc co mi zostaje?
DZIAŁANIE.
Zapomnij o tym co było, skup się na tym co będzie.
Podbudowana tymi przemyśleniami, idę spać. Wtulę się w poduszkę i misia, powędruję po krainie Morfeusza, i znowu wstanę by powitać NOWY DZIEŃ, NOWE ŻYCIE, można rzec, wypróbuję NOWĄ SZANSĘ na życie.
Dobranoc!
Żadne zło nie wstrząśnie mną póki co
Jestem tutaj z tobą poza krzykiem
Zobacz jak cudownie marniejemy
Zapętleni w treści bez znaczenia.
Miasto ledwie jawi się spoza mgły
Mkniemy w jego światła jak głupie ćmy
Przestrzeń rozstąpiła się i wzdycha
Stopą nie dotykam już chodnika.
A potem, kiedy wspomnę, jeśli wspomnę cię
Zawładnie mną ochota zgłębić myśli
A potem, kiedy wspomnę, a że wspomnę, wiem
Tak trudno mi zrozumieć będzie powód, że
Widzę jak owszem
Widzę jak owszem
T o b e z z n a c z e n i a i
T o n i e i s t o t n e
Jak wszystko waży mniej
I nie przybliża się
Widzę jak małe
Nieidealne.
Nocne niebo
O ile znaczy mniej
Nieurodzajne
Nie nawołuje mnie
Widzę jak owszem
To nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe.
To nieistotne z perspektywy absolutu...
Jestem tutaj z tobą poza krzykiem
Zobacz jak cudownie marniejemy
Zapętleni w treści bez znaczenia.
Miasto ledwie jawi się spoza mgły
Mkniemy w jego światła jak głupie ćmy
Przestrzeń rozstąpiła się i wzdycha
Stopą nie dotykam już chodnika.
A potem, kiedy wspomnę, jeśli wspomnę cię
Zawładnie mną ochota zgłębić myśli
A potem, kiedy wspomnę, a że wspomnę, wiem
Tak trudno mi zrozumieć będzie powód, że
Widzę jak owszem
Widzę jak owszem
T o b e z z n a c z e n i a i
T o n i e i s t o t n e
Jak wszystko waży mniej
I nie przybliża się
Widzę jak małe
Nieidealne.
Nocne niebo
O ile znaczy mniej
Nieurodzajne
Nie nawołuje mnie
Widzę jak owszem
To nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe.
To nieistotne z perspektywy absolutu...
/Coma - Widokówka/