
Witajcie. Od tamtego czasu dużo się zmieniło... NA LEPSZE. Tak dużo zrozumiałam, przeżyłam, wycierpiałam. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Tak jest zawsze.
Czy pogodziłam się z tym co się wydarzyło?
Chyba wciąż żyję nadzieją... Chociaż wiem, że zasługuję na coś lepszego.
Zresztą, jestem zbyt młoda na poważne związki w ten czy inny sposób.
Ale dzięki Tobie - naprawdę nauczyłam się wiele.
Co z tego, że nudzi Cię ona? Co z tego, że ja jestem przeszkodą? Że chcesz do Niej coś poczuć? Ale nie możesz. Bo jestem ja.
Co z tego że mówiłeś to po pijanemu. Nie ważne.
Sam mówiłeś żebym nie brała niczego na poważnie, kiedy jesteś odurzony. No to po chuja to robisz?
Mam już własne życie. Przyjaźń mogę Ci oferować. Na razie. Nie wiem co będzie potem.
Dam Ci radę. Też musisz się wiele nauczyć.
Mówiłeś że w złym okresie się spotkaliśmy. Że było Ci ciężko, że byłeś ostatnim debilem.
CO Z TEGO? Było. Nie odstanie się.
Nie moja wina że nie możesz się w niej zakochać. Przykro mi.
Ale jesteś świetnym aktorem, to wiem już od dawna.
Teraz naprawdę żyję. WŁASNYM ŻYCIEM. Mam siebie, przyjaciół, rodzinę. Własne problemy.
Już nie czuję że mam je z Tobą dzielić.
Chcesz powrócić do tego co było?
No way.
Since you've been gone, I can breathe for the first time