Blablabla. Minął miesiąc z dniami od 1 stycznia, minęło prawie 6 miesięcy trzeciej klasy. Trzy miesiące do egzaminu, pięć do końca gimnazjum. Czas, czas, czas... Ciągle go brakuje.
Myślę że da się go zorganizować, da się wypełnić plan który się zamierzało. Ale jedna podstawowa a zarazem najtrudniejsza sprawa - TRZEBA CHCIEĆ. Tak bardzo, by dotrwać do końca.
Zima, mam dość zimy, mrozu. Marzę o wiośnie, marzę o cieple.
Dużo rzeczy się zdarzyło... Dużo się zdarzy, jeszcze tyle się zmieni. Bolesną sprawą do mnie było że wszystko się zmienia. Zmiany są ciągle, nieustannie trwają.
Ostatnio po raz setny czytałam fragment I Listu do Koryntian św. Pawła. Tak, ten o miłości. Tylko ona trwa cały czas. Nie zmienia się.
"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."
Uwielbiam ten fragment. Uświadamiam sobie wtedy że warto żyć. Właśnie dla tej miłości. Może i mam te 15 lat (prawie 16!) ale totalnie czuję ten fragment. Tak bardzo chciałabym żeby wszyscy go przeczytali i zrozumieli. Ale do tego dojść mogę tylko przez czyn.
I powiem jeszcze, że wspomnienia powinny być martwe. Ostatnio żywię się nimi i spadam, zamiast wznosić się. To okropne. Muszę zmienić nastawienie.
Życie - walka ze słabościami.
Olcia. Trzeba iść do przodu, ale również zapamiętać to, co było. Uczymy się na błędach, a jeśli zabijesz przeszłość to ich nie dostrzeżesz.
OdpowiedzUsuńKocham, i dziękuję < 3