Witajcie.
Przestało mi zależeć. Czuję że.. Może to koniec, ja nie wiem. Czuję że czas spędzony z nim, każda rozmowa, każdy dotyk - tak na mnie już nie reaguje.
Pozostaję sobą, mimo wszystko. Nie obchodzi mnie już co myśli. Czy ktoś tam na niego leci.
Naprawdę.
Chyba zaczęłam się sama szanować.
Najbardziej trafne stwierdzenie do aktualnego stanu rzeczy to po prostu wrzuciłam na luz.
Po co mam cierpieć? Wycierpiałam swoje.
Szczerze, to mam dość.
Nie chcę mówić koniec. Ale nie chcę żeby to trwało.
Okej.
Zależy mi. Ale nie jest całym moim światem. I też chyba nim nie był.
Był. Nawet ośmielę się powiedzieć że jest ważny w moim życiu.
Ale jest pewna granica jednak.
Wspominałam dzisiaj.
Stał się zupełnie innym człowiekiem.
Może po prostu miało się tak stać?
Lubię na niego patrzeć. Tyle nas różni.. Tak dużo.
Lubię języki obce - on nie lubi.
Lubię czytać książki - on nie.
Chcę wyjechać - on chce zostać.
Różnica charakterów.
Myślałam ostatnio żeby znowu poświęcić się tańcu.
Brakuje mi moich przyjaciół. Mojego miasta. Choć jest tu pięknie, zupełnie inny świat.
Chcę wrócić.
Tyle się zmieniło. Na lepsze. Wracam w piątek. Gdyby się coś diametralnie zmieniło - napiszę.
Czuję że muszę.
chciałabym Ci jakoś poradzic, ale sama nie wiem jak.. ;|
OdpowiedzUsuńtańcz - taniec jest lekiem na wszystko :) :)
;**
Tańcz :)
OdpowiedzUsuńDopóki ktoś nie zajmie jego miejsca, on będzie zasiedlał Twoją głowę.
Trzymaj się ;*